Anna Baumgart Prawdziwe?
16.10.2001 - 21.10.2001
"Na
ekranie
on ją kocha i umiera dla niej..."
W starym kinie, o którym śpiewano w przedwojennej polskiej
piosence On ją kochał i umierał dla niej. Śpiewał to zresztą
mężczyzna. W projekcie Anny Baumgart "Prawdziwe?"
to raczej ona kocha i choć nie umiera na ekranie (a raczej
na żadnym z ekranów: ani kinowym, ani telewizyjnym), to w
krótkich fragmentach prezentowanych cytatów filmowych przetacza
się burza uczuć: od najbardziej dramatycznych (miłość, pożądanie,
nienawiść) po bardziej stonowane: niedowierzanie, zadowolenie,
radość, ufność.
"Miłość romantyczna z całą jej oprawą jest jak precyzyjnie
napisany scenariusz. Powtórzony tysiąc razy staje się kanonem,
od którego zależy nasze poczucie spełnienia lub rozczarowania"
stwierdziła kiedyś artystka. Wszystko co dzieje się między
kobietą a mężczyzną, także uczucia, odbywa się według pewnych
scenariuszy. Człowiek nie jest nieodgadnioną naturą ale porusza
się w obrębie kilku - może kilkunastu wpojonych mu przez naturę
i kulturę klisz. Może co najwyżej wybierać (nieświadomie lub
świadomie) spośród stworzonych już wcześniej scenariuszy i
odgrywać czy też przeżywać je w przekonaniu, że jego własna
historia, własny scenariusz jest inny, jedyny i niepowtarzalny.
Miejscem gdzie standartowość układów międzyludzkich zostaje
zapisana w prawdziwy scenariusz (prawdziwy ?) jest film.
|
|
|
|
Anna Baumgart wybrała dwa warianty scenariuszy: melodramatyczny
z filmu "Lecą żurawie" i komediowy z filmu "Miś".
Wcieliła się na chwilę w rolę bohaterek tych historii: kochającej
ale ulegającej w końcu innemu Wiery, której narzeczony walczy
na wojnie ojczyźnianej oraz sprytnej choć niezbyt rozgarniętej
Oli, pragnącej uwierzyć w każdy kłamstwo ukochanego mężczyzny,
a zwłaszcza w obietnicę zakupu futra (prawdziwego?!), choć
poprzedza ona jego wspomnienia z czasów gdy był Murzynem (prawdziwym?)
i grał w drużynie koszykówki (co sytuuje jego całą wypowiedź
na poziomie kompletnej nie-realności). W obu filmach scenariusze
(te życiowe i te filmowe) rozpisują mężczyźni, to oni idą
na wojnę, każą czekać, uwodzą, wymyślają i przeprowadzają
skomplikowaną intrygę. Kobieta tylko przyjmuje scenariusz
wraz z podanymi jej kwestiami i gra zgodnie z pewnymi regułami.
Baumgart przejęła i odegrała obie role. Krzyczała niet, niet
i biła uwodziciela po twarzy i zaraz potem lekko obrażona
z nadzieją w głosie pytała "Prawdziwe?" I to jej
twarz została w końcu wpisana w kadry filmowe sprawiając,
że historie Tatiany- Wiery (Wiery, pierwotnie o twarzy Tatiany
Samojłowej) i Oli (Christine) stały się na chwilę jej historiami.
Utożsamienie widza i bohatera filmu stało się na moment faktem,
bohaterki tych filmów mają twarz Anny B. a więc może mogą
mieć i twoją?
|
|
|
|
|
W swym dziele Baumgart przetworzyła i zestawiła tylko niewielkie
fragmenty filmów: kilka minut z długich ponad godzinnych opowieści.
Powtarzają się one na okrągło, zapętlone po kilkadziesiąt
razy na taśmie wideo lub celuloidowej taśmie filmowej. Z początku
wydaje się nam, że trafiliśmy na środek opowieści, że weszliśmy
w połowie projekcji na dawno zaczęty już seans filmowy. Po
chwili okazuje się, że to początek, środek i koniec jednocześnie.
Wiera - Anna wciąż krzyczy "niet, niet, niet" i
wybiega z pokoju, po to by za chwilę znowu znaleźć się w ramionach
nie-kochanego mężczyzny, Ola-Anna lekko naburmuszona z zachwytem
przyjmuje obietnicę futra upewniając się tylko, że będzie
"prawdziwe" (Prawdziwe?) i już bez zastrzeżeń obserwuje
przemianę ukochanego w czarnoskórego gracza NBA, by za chwilę
znowu upewnić się , czy "Prawdziwe?".
Miłość romantyczna z całą jej oprawą jest jak precyzyjnie
napisany scenariusz. Powtórzony tysiąc razy........Ale czy
przestaje być przez to prawdziwa? (prawdziwa?)
Hanna Wróblewska
|
|
powrót
|
|